czwartek, 24 listopada 2016

Królica Baletnica - króliczek na szydełku dla dziecka...

Moja Siostrzenica złożyła u mnie zamówienie ;-) z okazji Mikołajek. chciała abym wyszydełkowała jej króliczka. Szukałam więc różnych wzorów w Sieci, jednak nic nie przypadło mi do gustu, postanowiłam więc stworzyć swojego królisia całkowicie od podstaw, bez żadnego wzoru. Troszkę mi to zeszło, bo dwa dni, ale udało się. Królik jest autorski, całkowicie wymyślony przeze mnie i gwarantuję, że nie ma nigdzie drugiego takiego samego! I to mnie cieszy, że stworzyłam coś, co nie powtórzy się nigdzie. :)
Szydełkowałam włóczką Himalaya Dolphin Baby, dzięki czemu królisia jest mięciutka, puchata, jak typowa przytulanka :) Posiada bezpieczne oczka (tzw. safety eyes) oraz bezpieczny nosek (tzw. safety nose). :) Szydełkowana szydełkiem 4.0 :) Producent zaleca druty 6.0 a szydełko 4.5 jednak ja, jak to do amigurumi przystało wzięłam szydełko deczko mniejsze :)

Ale do rzeczy. Królisia baletniczka wygląda tak:


I inne ujęcia:


Ma 45 cm wysokości.
Przyozdobiłam ją różowymi wstążeczkami, które kupiłam w sklepie nadodatek.pl :)







wtorek, 22 listopada 2016

Czapka MyBoshi - moja nowa, kolejna, jak co roku...

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że mam słabość do czapek "myBoshi" :)

MyBoshi założyło dwóch młodych chłopaków z Niemiec, Feliks Rohland i Thomas Jaenisc. Uwielbiają sporty uprawiane na wolnym powietrzu, są instruktorami narciarstwa. Stąd wiedza ile znaczy super czapka; to coś więcej niż tylko modne nakrycie głowy, musi być funkcjonalna i wygodna. Pierwsza czapka powstała w pewien bardzo chłodny, śnieżny wieczór w 2009 roku w małej górskiej, japońskiej miejscowości, gdzie przyszli założyciele firmy uczyli dzieci jeździć na nartach.
Koleżanka z Hiszpanii wprowadziła ich w tajniki szydełkowania. Początkowo była to zabawa i sposób na spędzenie czasu w Tokio, jednak podczas imprezy karaoke i po kilku szklankach sake żarty zmieniły się w pomysł na biznes.

Ja swoją myBoshi robię co jakiś czas nową, w innych zestawieniach kolorystycznych i fasonach. ;-) W zależności od ubiorów, zwłaszcza kurtek zimowych, jakie noszę danego sezonu zimowego.
W tym broku padło na taką czapuchę :)



Pierwsze czapki sprzedali Australijczykom, którzy zaczepili ich na ulicy “Hej Chłopaki! wasze czapki są świetne. Ile za nie chcecie?”. Zarobek na pierwszych czapkach nie pokrył nawet kosztów wełny.
Po powrocie do Niemiec dwóch przyjaciół wypromowało koncepcję czapek MyBoshi wśród swoich znajomych. Od roku 2010 liczba fanów staje się coraz większa. Każda czapka MyBoshi jest niepowtarzalna. Jest robiona ręcznie, dzięki czemu odzwierciedla indywidualny charakter i styl  właściciela.



Oficjalna strona MyBoshi.
Strona MyBoshi Polska na Facebooku
Sklep gdzie kupiłam wszystko MyBoshi: www.nadodatek.pl
Historia MyBoshi zaczerpnięta stąd: [źródło]
Notka nie jest sponsorowana, wszystko kupiłam za własne pieniędze, nie jest to reklama MyBoshi, tylko moje perypetie z tą włóczką, czysto prywatne i osobista sympatia, niczym nie podyktowana, żadnym sponsoringiem :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Pichet aux Anemones - powrót do haftowania po wielu tygodniach... ;-)

Porzuciłam moje anemony, na jakiś czas, aby znów powrócić, ale muszę przyznać, że jakoś serce do nich straciłam. Mam nadzieję, że to chwilowe :)
Póki co, na chwilę obecną haft w toku prezentuje się tak...


A było tak: 28. czerwca 2016.
Aż 28. czerwca? Tyle miesięcy temu nad nimi pracowałam? Wstyd. ;-) Żeby tak porzucić haft na rzecz szydełkowania... ;-)

Haftuję nićmi DMC, na aidzie Zweigart 18 ct, koloru kość słoniowa :)



poniedziałek, 14 listopada 2016

Królik na szydełku - moje pierwsze AMIGURUMI :-)

I wpadłam jak śliwka w kompot, a to za sprawą pewnej koleżanki, która zaraziła mnie wirusem o nazwie AMIGURUMI. Zakochałam się w tych zabawkach szydełkowych i zapragnęłam sama je dziergać. Moim pierwszym amigurumi były Ośmiorniczki dla Wcześniaków, ale takim poważnym, właśnie ten króliś :P


Szydełkowałam włóczką Yarn Art Jeans, szydełkiem 3.0.Włóczka jeans jest świetna do tego typu dziergadełek :)


Już wiem, że na tym króliczku się nie skończy. Mieszkam z ośmioletnią siostrzenicą, która już mnie "gnębi" o następne maskotki ;-)




Miłego poniedziałku! :)